Wiecie jak to jest gdy macie wspaniałą rodzinę, którą kochacie nad życie a później okazuje się, że wszystko było jednym wielkim kłamstwem? Ja niestety wiem.
Siedzę w bujanym fotelu znowu odtwarzając te same wydarzenia od jakiś trzech lat.
Retrospekcja
-Zoe nie możesz tak po prostu wyjechać !- mama krzyczała coraz głośniej.
-A Ty mamo nie miałaś prawa okłamywać mnie przez 20 lat. Nawet nie wiem czy na prawdę masz na imię Carmen, może to też jest kłamstwem. Odnajdę swoich biologicznych rodziców i wszystkiego się dowiem.- nie mogłam uwierzyć, że okłamywała mnie przez tyle lat. Gdyby nie śmierć Pitt'a pewnie nigdy się bym nie dowiedziała.
- Damon zrób coś, proszę. Zatrzymaj jakoś swoją siostre.- Carmen łkała coraz głośniej ale nie mogłam teraz zrezygnować. Muszę dowiedzieć się prawdy. Damon spojrzał na mnie smutno i kiwnął głową na pożegnanie.
-Żegnaj bracie. Do widzenia Carmen.- przytuliłam Damona i wsiadłam do swojego pick up'a. Poczułam niebezpieczne szczypanie w kącikach oczu. Szybko odpaliłam samochód i z piskiem opon wyruszyłam ku mojej przeszłości, aby dowiedzieć się mojej prawdziwej historii.
Teraźniejszość
Od trzech lat nie udało mi się znaleźć żadnego tropu jaki mógłby poproawdzić mnie do mich biologicznych rodziców.
Muszę się wydostać z tej dziury, mieszkam tu już 2 lata. Tak, Nowy Jork wcale nie jest taki wspaniały, tym bardziej gdy mieszka się w nim w czasach gdzie władzę mają rebelianci co bardziej utrudnia znalezienie kogokolwiek.
W 2034r. zaraz po moim wyjeździe z domu, ludziom przestała podobać się partia rządząca. Postanowili ją obalić, lecz zrobili to nie mają świadomości jak bardzo niszczą swoje życie. Gdy rządy objeli rebelianci nasze życie zmieniło się na gorsze. Isnieje tak zwana godzina policyjna. Nikt bez zgody władz nie może opuszczać granic Nowego Jorku lub innego miasta w którym mieszka. Ale koniec już o historii. Wstałam zmobilizowana opuścić moje mieszkanie. Założylam moje Nike'ki do biegania, zamknełam dom i ruszyłam jak zawsze alejką w parku. Wszystko by było takie same gdyby nie fakt, że ktoś mnie śledził przyśpieszyłam i schowałam się za rogiem, gdy tylko osoba mnie śledząca zbliżyła się, wyskoczyłam obezwładniając ją.
-Kim jesteś i czego chcesz ? - wydałam z siebie pomruk niezadowolenia gdy zorientowałam się, że facet już siedzi na mnie i teraz on mi się przygląda.
-Zoe ? - kiwnełam mu w odpowiedzi głową.- Dzięki Bogu Cię odnalazłem. Jestem Dave. Przepraszam jeśli Cię przestraszyłem.
-Uhm, dobrze. Czego ode mnie chcesz i dlaczego mnie szukałeś ? - zapytałam dalej niezadowolona chociaż trzeba przyznać przystojny był.
-To nie rozmowa, którą możemy prowadzić na ulicy. Możemy iść do Ciebie ? - spojrzałam na Niego podejrzliwie ale kiwnełam głową i zaczęłam kierować się w stronę mojego mieszkania. Wpuściłam go a sama skierowałam się do kuchni, zaparzyłam kawe i oznajmiłam, że idę się wykąpać.
Wchodząć usłyszałam jeszcze tylko kawałek jego rozmowy telefonicznej.
-...Tak, znalazłem ją. Nie mówiłeś, że... -i weszłam pod prysznic.
______________________
Tak,mamy prolog. Mam nadzieję, że ktoś będzie to czytał, przepraszam za błedy ale piszę na telefonie. Czytasz=komentujesz.